1/5
Zglosilam szkodę parkingową- stan nawierzchni parkingu doprowadził do tego, że urwałam przedni zderzak na ul.11-go Listopada 4. Rzeczoznawca przyjechał, dokonał oględzin i została podpisana ugoda. Po 30 dniach od zgłoszenia szkody otrzymałam pismo, że szkoda nie została zaakceptowana, ponieważ Zarząd stwierdził, że stan nawierzchni jest w porządku. Ale drodzy Państwo:nie był w porządku! Dzień po pisemnym odrzuceniu szkody, przyjechali pracownicy drogowi i poprawili nawierzchnie (zdjęli kostkę, podnieśli podjazd, i wyłożyli ją ponownie). Sytuacja zupełnie mnie zbiła z tropu- jak można było odrzucić szkodę, skoro stan nawierzchni wymagał poprawy, ale dokonano jej dopiero po odrzuceniu zgłoszenia?
Ludzie, jeżeli kiedykolwiek przytrafi się Wam jakakolwiek przygoda parkingowa- nie z Waszej winy, zglaszajcie od razu sytuację do Zarządu Dróg Miejskich, żeby statystyki zgłoszeń się im podniosły, ponieważ tym się ta cudowna firma tłumaczyła, że odrzucenie szlody nastąpiło, gdyż żaden kierowca nie zgłaszał im wcześniej takich zdarzeń. Ja też sama bym nie wiedziała, że można taki fakt zgłosic, gdyby nie Pracownik Straży Miejskiej, który pokierował mnie do Zarządu (ponieważ oni są odpowiedzialni za teren i szkody, które powstały nie z naszej winy!).
Oczywiście napisałam odwołanie, i czekam na odpowiedź zwrotną od Ubezpieczyciela, któremu Zarząd będzie musiał się wytłumaczyć, czemu po odrzuconym zgłoszeniu szkody ich pracownicy przyjechali poprawić stan parkingu.
Po odwołaniu ubezpieczyciel i ZDM wypłacili mi należne odszkodowanie 👍