Agnieszka M.
1/5
Ośrodek pięknie położony. Smaczne posiłki, choć małe porcje.
I to na tyle...
Podczas 5-dniowej bytności pojawił sie szereg niedociągnięć. Najpoważniejszymi z nich wykazała się tzw. "pani prezes". I za jej nieuzasadnione niczym nieuprzejme zachowanie daję 1 gwiazdkę. Bycie opryskliwym i aroganckim odstrasza i zniechęca gości. Wydawać by się mogło, że to oczywiste. Otóż nie dla wszystkich.
Mogłabym machnąć ręką na to, że ośrodek pomylił się z datami i pokój dla mnie nie był gotowy pierwszej nocy. Przyjechałam z daleka ale na szczęście znajomi mieli gotowy domek i udostępnili mi wersalkę, inaczej musiałabym spać w samochodzie. No cóż, każdemu mogą pomylić się daty.
Mogłabym machnąć ręką na to, że pokój w pawilonie który następnego dnia otrzymałam, miał zepsuty zamek w drzwiach. Po ich zatrzasnięciu nie można było się wydostać z pokoju. Jedyne okno także było na kluczyk. Okno i drzwi miały także mechanizm samozatrzaskujący więc wietrzenie pokoju bylo utrudnione.
Dodam, ze na 4 osoby w pokoju otrzymaliśmy 1 kluczyk. A także... 1 rolkę papieru toaletowego (szaleństwo!).
Gdy wzięłam prysznic, z zatkanego odpływu wypłynęły robaki (obrzydliwe). Uciekłam z łazienki.
Pod i za łóżkami natomiast zaskoczyły mnie resztki jedzenia (cukierki, ciasteczka, rodzynki itp.), papierki po cukierkach, kurz, brud i inne atrakcje.
W szafie pajęczyny i pająki.
Ale na to jeszcze mogę machnąć ręką, bo po zgłoszeniu paniom w kuchni (gdyż recepcja wydaje się nieczynna na stałe), przyszedł pan i odpływ udrożnił. Śmieci i kurz sprzątnęłam sama przywiezionymi ręcznikami papierowymi z rolki bo miotły czy mopa ani widu ani słychu.
Drzwi i okno trzeba było blokować kawałkami drewna by pomieszczenie mogło się wietrzyć z charakterystycznego zapachu pleśni i stęchlizny.
Znajomi z innych pokoi pawilonu otrzymali dostawkę za którą opłata była jak za zwykłe łóżko. Dostawka okazała się rozkładanym łóżkiem polowym z materacykiem(!). U znajomych w obu dostawkach brakowało desek, kilku sztuk łącznie, a kółka które pełniły rolę nóżek były częściowo wyłamane i niestabilne. Z dwóch zrobiliśmy jedną sprawną.
Ale drugi kolega ostatecznie musiał spać na ziemi na cienkim materacyku.
Poszłam do "prezes" by zgłosić potrzebę naprawienia zepsutej dostawki bo więcej już ośrodek nie posiadał.
A także by przypomnieć, że w dwóch pokojach u znajomych brak czajników a ośrodek deklarował, że będzie czajnik w każdym pokoju więc znajomi nie wzięli ze sobą. Oraz miały być ręczniki i zastawa. Tego także brakowało. Gdybyśmy wiedzieli, ze nie będzie, wzięlibyśmy z domu.
I tu ze strony tzw. "prezes" spotkałam się ze stwierdzeniem, że jestem... ROSZCZENIOWA (!!!) i czego ja chcę za tę cenę. Następnie poleciały impertynencje.
Droga Pani. Jeżeli nie umie się rozmawiać z gośćmi ani zarządzać ośrodkiem wypoczynkowym, to się nie powinno pełnić tej funkcji. To Pani podała takie ceny. I nie są one najtańsze. To Pani, jako osoba odpowiedzialna powinna dbać o stan ośrodka, o pracowników i gości.
Bycie nieuprzejmym nie jest w cenie. I dlatego za ten brak uprzejmości i zrozumienia daję najgorszą możliwą ocenę.
Może zmieni to Pani roszczeniową postawę wobec gości którzy wg Pani MUSZĄ być zadowoleni z: odmówienia noclegu w umówionym terminie, brudu, niedrożnej kanalizacji, niesprawnych zamków, spania na ziemi, lilipucich porcji obiadowych oraz innych niespodzianek a przede wszystkim z arogancji zarządzającej ośrodkiem prezeski. Istny PRL... Bareja by tego nie wymyślił.
Następnego dnia pies znajomych został uwięziony w domku na wiele godzin, bez możliwości wyjścia. Gdyż zamek w drzwiach wejściowych odmówił posłuszeństwa.
Oświetlenie przed domkiem też nieczynne. Dwie lampy - żadna nie działa.
W toaletach na polu namiotowym brak papieru toaletowego.
Zamknięta recepcja podczas gdy na ośrodku jest ok. 300tu gości... trochę słabo...
Dania ugotowane smacznie, choć porcje objętościowo niestety dziecięce.
Podsmażona kiełbasa to nie jest obiad!!!
To mógłby być fajny ośrodek gdyby nie był tak zaniedbany.
Wstyd, bo "zarządzającą" jest kobieta.